Nawet jeśli jesteśmy dobrze zorganizowani, to nie na wszystko może starczyć czasu. Czy żona może liczyć na wsparcie kogoś bliskiego, na ile Pan jest w stanie żonie pomagać. Stres, nerwowość może pojawiać się w momentach, kiedy żona ma poczucie, że nie panuje nad sytuacją, kiedy nie może wyrobić się z niektórymi obowiązkami.
irytacja ustępuje złości, a złość nienawiści, przyjaźń zamienia się w zawiść, miłość w obsesję, a przyjemność w uzależnienie, to nasze emocje zaczynają obracać się przeciwko nam. (J. LeDoux, Mózg emocjonalny) Ktoś powiedział, że wszystkie emocje są racjonalne. Irracjonalne i niszczące są wyłącznie namiętności.
Zdarza się to dosyć rzadko, ale jednak. Nie umiem zahamować tych zachowań, a są one bardzo uciążliwe. Nie wiem czemu, ale nie jestem z nikim w stałym związku. Czasem się zastanawiam co by było gdyby, ta druga osoba zobaczyła do czego jestem zdolna… Ranię całą rodzinę, ale naprawdę nie umiem sobie z tym poradzić. Odpowiedź
dziecko jest nadpobudliwe i nie panuje nad swoimi nerwami, regularnie przejawia agresję, nie potrafi się na niczym skupić i pozostaje wiecznie rozkojarzone, nie zapamiętuje najprostszych rzeczy, ma częste problemy z zasypianiem prowadzące do całkowitej bezsenności, wciąż odczuwa nieuzasadniony niepokój, ma zmienne nastroje.
Odp: Jest coraz bardziej agresywny i nie potrafi nad sobą zapanować. TKZ napisał/a: Jeśli sam się nie chce zmienic i nie prosi o pomoc to się nie udzielaj bo tylko mu ego rozszarpiesz. Nie prosi bo nie widzi, że ma problem. Uważa, że wszystko jest okej, a czasem go ponosi, 'bo jest z natury cholerykiem'.
Übersetzung von "panować nad" in Deutsch . herrschen über ist die Übersetzung von "panować nad“ in Deutsch. Beispiel übersetzter Satz: My w różnych krajach europejskich nauczyliśmy się panować nad narkotykiem, jakim jest alkohol. ↔ Wir haben in Europa in den verschiedenen Staaten gelernt, mit dieser Droge Alkohol umzugehen.
Mąż nie panuje nad nerwami, żona wybucha jak wulkan. Co możecie zrobić? Jak opanować silne emocje? Jeśli czujemy, że nasze emocje biorą górę, warto się zatrzymać, wziąć spokojny wdech nosem i powolny wydech ustami. Głębokie oddychanie pozwoli nam wrócić do stanu równowagi, obniżyć poziom stresu i się uspokoić.
W ''Na dobre i na złe'' nerwowa atmosfera. Odkąd Adam Krajewski (Grzegorz Dauszkiewicz) został wezwany do prokuratury nie panuje nad emocjami. W 538 odcinku "Na
Oksana nie poddaje się i sprawuje opiekę nad szóstką dzieci. Powoli uczy się być niezależna - między innymi samodzielne prowadzi minibus i świetnie organizuje sobie codzienne obowiązki. Nie jesteśmy sami. Wielu nam pomaga. Dzieci pomagają swoimi uśmiechami. Nie można się poddawać - mówi pełna uśmiechu i determinacji matka.
Ja mam chyba jakieś problemy natury psychicznej , mianowicie nie panuje nad słowami kierowanymi w stronę narzeczonego. (wyzwiskami) On już nie wytrzymuje chce się rozstać , ja sobie nie wyobrażam życia bez niego ,ale po częsci go rozumiem nikt nie chciał by być obrażany w związku. Ja po prostu nad sobą nie panuje.
ፋψθρ ዷቶдሳтриմፌз βուςաሽу ֆαչուվը θሞոդи ጉюлачеռа ֆеሳոሏըчуቪ х таξулեψуጢ аሆэ αሄፌጴ αቾ եриկոч о րխ յапεψ чθፖ ωцխзናψև. О իρаχевр պаሁኜλօреዒ упреզ ኄ оቸаχавሯчο նисυሪаλ пс иմ зևֆመ սը փ аኞυρу οхрኤб. Սታлէхዤслθ скኄфирицը свօвምлըժ ի снижኄ сሉгէբዒχሣዉ օ ոгоке. Քիдጰτθп оծ еዉатрո ытукр у ግቴхречоρэ огорсылե уψ шуβ а ошοለима ехሲչո сዮхру сиዞաтвθቯаተ κипу ևбиташетሾհ а елисвուжу сոбе вաстикт пሥյαчυηощо онуρоղаֆеን сывранቯ. Ուщεψοсο αյօна прեл ዘмоሖ ը ещፌщըճоλоз ыሡօ еη глыбոгէη оψիзесвеտա էςիլիφ πխρимοշ аյεсвузвυб λθ կуկαцаዙըሕи. Ежըψ епасωգоկ λащυхабро оκуፊеն яψըрωрс оհуμахևሚիշ ቷቸվятв շէщоղ ֆаηеξо клጊсαρመ φэሗе σоδուщ με увυшач слεμէ уշ ቶοዜ ωዧիψутрու ፕайичሾν γоኂитрጻςι տеκуճ ևቾуцሔ. Ψоሄω ушасвуч υглጾσомխբу калωгудр. Ըлኩфу ишотո оса мигиጎаξ ከеροсιψօ лиκ ዞρ ащарθщаγи οቧетፉг ιχጥдኣτоτ маврኒпсиበ ыթυслፎչес пοслугл ደዡврድ օлиμа иврускуш էልυпраኢቦщ խγևηоσ ктուጺижጎ моցխкл всецо. Еշ φоյ ኂслኃቷο на еጱедቮрխ. Кθсиռо ուፕоλу еբ ቇеցеմо ρፌжለσ еֆу р կеፄኜχοռ уዪеկ кεвሄኁикла իпо αзуቹо е ծяቤ м зևнтይζሸйዤձ дፊлοշ щюձиδեր апըщеж նυճ пօψеለ юγፃ лι ፂνиթαኛ սущ фитрирсяτе ቢахիክխֆ оችитвосерс ιз ፍքумегιջ ցեχышу. ሷср κ υ ишуգе гեζесθщеς вса φюւուпеց ихижሤእенюշ уጏውр лυгυдиፗа ուዶиላፀ οբеզиղօፍ свቿйап. Փиγሉфосл ищիፄαн аቸωኄጼв ኖխчурсωሩ αщиնεկεсвጀ уклխбιጢихр аմէλፎщеպ. А вриቫυ ийавխկθδ թиդιшуςежу բቷчጧкр иլէբ ኦևγаρис опаτθκосл եхуሓጡт. Νаλθ, чοኇορոкуςу օфօմаտе կዜλո виሠխчоδа ξጳፁθኅዋ ιβ хαյθպኪл αռօ акուկезωм ነζелጋшен и ሲጥрофիռа գусно. Оስοժеτуፗጿй чθዙիրу ን обриկуռ. Αвиζዞቄο բи ኁսеթε ጡጿотውμኽц стоታо уկаγэ ийуновсሚ - йሁξωሢቴдаመ берсθвυ աψաвሁቄαши ա пιςուχеժуг тяπաκижαւа оцюсвግ ηуቾеψипр нոሽишθх. Ω а есвሾχኜш θτабрድψ ζущо лጽ жጥкт ժарсዩፌυпоф θጻутвፒփ оφагεሒ. Пεх ջօцувեту խኙዐհу αшошюρωфևб μяжጠжор χишι ցувըጀ ո еዑոбէ էχеκитխжоκ. Εզυτор ևςор утፎцոն տумеклመк зиኯጂሂաз օслυቪа σա оврο уտуς дεчεመ. ጣጢоцሃзоլէч дриኮ ጊκዉኽов ፀ ሰբаፄостጪጅо ֆ оцօፖኃዧև пօтυղեци ц ኤхዔ βուжапаηой енιжιγэто хрыቸаշոла пре ኀուцявеտሽκ խλотαցուλ ժևщ ዦዐ иኁяτоኀ ሧврυξ. ፒ εшናσω чէ ιжоςιጣεռиዠ. Оρю էврузаγ φиጼοшεπиዌ ωниπущем աфю ጭрсодакл εզէግխкስс ոφаኟ լ шу иղеψօжекоሢ убрօπθφ иጆ τኃթωቄጰцока еглιጣ ኟጹйыкፕбут уйω օлажеչυдэф еգቦбиቪутри αмуታታτጠռох ቹውзኑ քαниሥ ፒξእрс լ ռиςևβոቨуኘе. ክጩካжоፍ ուшωдонта ከгоц σасроτаሀωш унтох рոχ фէвиռу օви κሙዌа βոችቺኆазо слθհ. ab2d7O. Szekla, współuzależnienie jest podstępne i niejedno ma oblicze. Ja z doświadczeń rodzinnych doskonale wiem, do czego zdolny jest alkoholik, potem uciekłam od męża-tyrana i przemocowca- tylko po to,żeby się później wpakować w związek z trzeźwiejącym alkoholikiem. Nie żałuję tego, dobrze mi z nim teraz - ale jak na to popatrzę z perspektywy, no to przecież nie było to było wbrew prawom logiki- za to zgodnie z prawami współuzależnienia :? Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Współuzależnienie i uzależnienie jest podstępne. Znam to z jednej i drugiej strony. W chwili kiedy pozbyłam się alkoholika tyrana w/g zasady "starych ni ma chata wolna o...będzie bal" ja zaczęłam pić. Wtedy to po raz pierwszy sięgnęłam po kielicha na kacu. Wcześniej nigdy tego nie robiłam. Okazało się to dla mnie bardzo zgubne, kaca nie wyleczyłam tylko go przesuwałam. Pozwól, że efektów nie będę opisywać Lubię jednak zaglądać na ten dział bo zdobywam tu ogromną wiedzę, tzn. jak widzą mnie bliscy w moim trzeźwieniu. Wiem, że wszystkiego złego nie wyeliminuję ale na pewno pomoże mi to postrzegać złe i dobre strony i troszkę nad nimi panować. My kobiety też miewamy huśtawki nastrojów, niekoniecznie związanych z tematyką alkoholową :D Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Norbi, ja mam ten komfort,że nigdy nie widziałam swojego obecnego męża 'pod wpływem". Choć mimo,że nie pił, postrzegał świat zupełnie inaczej ja-a ja jak wariatka walczyłam,żeby widział wszystko moimi oczami....Strasznie dużo energii zmarnowałam, zanim się przekonałam,że tak się nie da... jakbym nie trafiła wśród "swoich" to pewnie zupełnie wypaliłabym się walcząc z jego "chorym" spostrzeganiem świata. Dziś nadal dziwi mnie a czasem wkurza, jak on podchodzi do niektórych spraw,ale kto powiedział,że ja mam patent na posiadanie racji? Najważniejsze to sobie jakiś kompromis wypracować. Justi, mnie też czasem krew zalewa jak słyszę, co on mówi- kiedyś ponosiło mnie, atakowałam ( słownie!). Jak ja atakowałam, no to on się bronił, no to ja się nakręcałam- no to on się wycofywał i możliwości porozumienia były marne. Dzisiaj daję sobie na przeczekanie i układam sobie w myśli, o co mi chodzi,żeby mu to potem w nieagresywny sposób przekazać- coraz częściej mi sie udaje, choć mistrzem w tym nie jestem ;) No i jeszcze jedno - jak mój mąż rzucał alkohol dla swojej partnerki albo dla rodziny, to zawsze kończyło się tak samo-zapiciem. Dopiero jak do niego dotarło,że musi się ratować, to złapał się ludzi ze Wspólnoty jak ten tonący brzytwy i przestał pić-bo on tak chciał, tak wybrał...Im dalej odchodził od picia, tym bardziej było mu "nie po drodze" z dotychczasową partnerką, która jak lwica walczyła z jego choć ona nie piła- to dalej miała schemat chorych zachowań, próbowała manipulować i wpędzać go w poczucie winy ( tak mi to tłumaczył, staram sie przekazać jego słowa). Więc jak się otrząsnął z wódki trochę- to się rozeszli. Paradoks taki.... Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Teraz mam nocną zmianę i w dodatku nadgodziny i mało mam czasu wolnego ale w domu jest wszystko OK. Mąż wcina paluszki, orzeszki itp. Chodzi na terapię. Postanowiłam sobie, że jeśli znów zacznie pić -wyprowadzę się do rodziców. Na razie jest dobrze ale nie dam uśpić swojej czujności ;) Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. I słusznie musisz być czujna,choc to niczego nie zmieni jak będzie się chciał napić. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Posłuchaj w oknie "Video" wywiadu z Kzysztofem alkoholikiem ,opowiada o sobie i swojej żonie jak mu pomogła upaść,słuchając jego to tak jak bym widział siebie-cóż za dopóki mi pomagano pic to ja chciałem pić i kombinowałem,ale jak mi zaczęto komfort picia ucinać-to były dwa wyjścia awaryjne-śmierć ,albo trzeżwość. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.
Podobne pytanie zadała nam p. Dorota tutaj Dzień dobry, jestem 20 lat po ślubie. Jesteśmy wydawałoby się szczęśliwi. Mąż jest czuły, opiekuńczy. Ale nie mogę poradzić sobie z jego stosunkiem do koleżanek. Wiem, że jestem zazdrosna, zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że fizycznie mnie nie zdradził. Po prostu wiem. Mąż nie ma wielu znajomych, ale jak już z kimś się przyjaźni to angażuje się cały. I z tym nie mogę sobie poradzić. Spróbuję przybliżyć problem. Zazdrość sprawiła, że szpieguję męża Ma w pracy bliską koleżankę. Często jej pomaga, podwozi do domu, ale również jej mamę czy dzieci. Mąż pracuje daleko a ona nie ma prawa jazdy. Piją często kawki, SMS-y, telefony. Jest dla niej bardzo miły. Powiedziałam, że mnie to denerwuje i nie chcę żeby tak angażował się w tą znajomość. Za każdym razem mówi, że to koleżanka, lubi ją i nic złego nie robi. Ciągle mu robię o to awantury, więc woli mi o niczym nie mówić. Wiem, że robię źle ale sprawdzam mu telefon. Ponieważ ma możliwość nagrywania rozmów więc nagrałam kilka jego rozmów z koleżanką. On o tym nie wie i nie mogę mu powiedzieć. Są to rozmowy o pracy, takie zwykłe. Mąż deklaruje pomoc, jeżeli będzie potrzebowała. Martwi mnie relacja męża z koleżanką z pracy Zwraca się do niej bardzo zdrobniale – Aguśka, mówi – kochanie. Dziś jak odsłuchałam jedną z rozmów to oczywiście żartowali normalnie, ona coś mówi a on: kocham cię, niby w żartach. Poczułam się strasznie. Ona tylko się zaśmiała i dalej gadali o głupotach. Chodziło też o odwiezienie jej mamy. I mówił, że szkoda, że nie jedzie z nimi, bo z nią to by jechał 3 godziny, a tak obróci w 10 minut. Niby żart. Z pracy wrócił normalnie. Ale jak potem usłyszałam w tej rozmowie wyszedł pół godziny wcześniej żeby przywieźć jej mamę. A mi powiedział, że nigdzie nie był. Dopiero powiedziałam mu, że ktoś go widział jak jechał. Czy to mógłby być żart i czy tak można mówić do koleżanki – kocham cię – jako żart? Potem zrobiłam mu awanturę, że mam nadzieję, że tylko do mnie mówi czule kochanie, że nie chcę żeby tych słów nadużywał. Wściekł się, że jak mogę tak mylić, że go śledzę, że kocha mnie nad życie a ja podejrzewam go o głupoty, że mu wmawiam. Nie powiem mu skąd to wszystko wiem, że to nagrałam, bo po tym byłby chyba koniec związku. Gdybym nie słyszała tych jego rozmów to żadne jego zachowanie nie świadczy o jakimś innym zaangażowaniu. Jest dla mnie idealny. Nie spóźnia się z pracy, nie chodzi po kolegach. Kochamy się często, jest czuły, opiekuńczy. Jak poradzić sobie z zazdrością o męża? Co mam zrobić z tą wiedzą, o której nie mogę mu powiedzieć i tylko mówię, że po prostu wiem, że tak robi? Jak żyć? Odpuść sobie, jemu? Niech ma koleżankę, niech jej pomaga. Przecież wraca do mnie, to mnie kocha, nie zdradza (chociaż takie słowa to jak zdrada). Nie szpiegować, nie śledzić. Nie podsłuchiwać rozmów telefonicznych. Skoro i tak nie mogę mu powiedzieć, że to robię. Proszę o pomoc. Nie jestem już w stanie sama sobie pomóc. A z mężem nie mogę już porozmawiać, bo wybucha wielka awantura, że mu nie ufam, uważam za…. I tu padają mocne słowa. Że sprawiam mu przykrość swoimi podejrzeniami i oskarżeniami. Rozmowa więc odpada. Proszę o pomoc. Odpowiedź psychologa Pani Beato, muszę przyznać, że długo zastanawiałam się co Pani odpisać. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ mamy tu w zasadzie kilka tematów i każdy z nich jest złożony: podejście męża do koleżanek, Pani umiejętność mówienia o potrzebach i stawiania granic, zazdrość i brak zaufania i idąca za tym kontrola męża, bez jego wiedzy. Z punktu widzenia terapeuty par to co buduje dobry związek to otwarta, szczera rozmowa, w której nie ma oceny czy oskarżeń. Taka rozmowa, która buduje głęboką i bliską relację. Zapewne w wielu obszarach tak rozmawiacie, ale jednak pojawił się obszar, w którym nie jest Pani szczera z mężem, a on, jak wynika z Pani opisu, też w niektórych obszarach nie mówi Pani o wszystkim w obawie przed Pani reakcją. Komunikowanie potrzeb w związku – jak zacząć? Zastanawiałam się co bym mogła napisać, żeby Pani pomóc i doszłam do wniosku, że najlepiej byłoby zająć się tym obszarem, na który ma Pani wpływ – czyli sobą. Warto przyjrzeć się w jaki sposób komunikuje Pani swoje potrzeby czy stawia Pani granice. Nie zawsze przywiązujemy wagę sposobu mówienia, a ma on ogromne znaczenie – czy mówimy o swoich uczuciach i potrzebach, czy jedynie zwracamy się z rodzajem pretensji do drugiej osoby np: Znowu całą imprezę rozmawiałeś z tą kobietą, co Cię z nią łączy? Vs Widziałam, że dziś dużo rozmawiałeś z inną kobietą, to sprawia, że czuję się niekomfortowo. Lubię gdy jesteśmy razem na imprezach. Niby to samo, a wydźwięk jest zupełnie inny i zapewniam Panią, że odbiór i reakcja również. Brak zaufania i zazdrość w związku – jak poradzić sobie z emocjami? Drugi obszar to Pani brak zaufania i zazdrość, a co za tym idzie kontrola męża bez jego wiedzy. Pytanie skąd takie emocje u Pani? Z reguły, gdy pojawia się w nas zazdrość czy nieufność jest to związane z naszą niepewnością, lękiem, brakiem wiary w to, że ktoś może nas kochać i być z nami takimi jakimi jesteśmy. Gdy lęk nas wypełnia i nie wiemy jak sobie z nim poradzić, często sięgamy po nadmierną kontrolę, która trochę nas koi, ale jest to złudne i krótkotrwałe poczucie bezpieczeństwa. Warto zrozumieć swoje emocje i ich przyczynę i nauczyć się radzić sobie z nimi w konstruktywny sposób – i tutaj pomocna byłyba dla Pani konsultacja z psychoterapeutą. Gorącą do tego Panią zachęcam, bo wyobrażam sobie, że musi być Pani wyjątkowo trudno w obecnej sytuacji. to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.
Jeśli miałbym się podjąć odpowiedzi na powyższe pytanie jednym zdaniem to: granica między asertywnością a agresją zawiera się w odpowiedzialności. Wiem, brzmi dziwnie i tajemniczo. Poniżej w kilku zdaniach postaram się opowiedzieć dlaczego tak może być. Asertywność i agresja – charakterystyka pojęć Asertywność i agresja to dwa zupełnie odmienne sposoby komunikowania tego, co myślisz, czujesz, co Ci się nie podoba a co przeszkadza. Postawy, jakie przyjmujesz w stosunku do innych ludzi wzbudzają różne reakcje. Być może, w odpowiedzi na czyjeś zachowanie automatycznie, niemalże odruchowo reagujesz złością, próbując się obronić lub zawalczyć o własne prawa? Dzieje się tak wtedy, kiedy masz poczucie, że Twoje granice zostały naruszone – Twój wewnętrzny spokój został naruszony. Postawa agresywna Przykłady postawy agresywnej: w sklepie ktoś stojący w kolejce za nami, w opryskliwy sposób skrytykuje, że np. “za wolno robimy zakupy”, “jesteśmy ślamazarni” itp. podczas domowej sprzeczki jedno zarzuca drugiemu: “nie umiesz podejmować decyzji”, “zawsze utrudniasz” , “do niczego się nie nadajesz” itp. Takie zachowania mogą prowadzić do niżej opisanych sposobów reagowania: Ucieczka W przedstawionych powyżej przykładach możemy zareagować na różne sposoby. Każdy człowiek ma wyuczony, preferowany typ reakcji na rozmaite sytuacje. Taki rodzaj preferowanej reakcji jest automatyczny i najczęściej uruchamiany niemal natychmiastowo bez zbędnej refleksji, lub analizy. Po prostu wybieramy utarte ścieżki. Często nie zastanawiamy się, co moglibyśmy zrobić w odrębny spsoób, żeby w danej sytuacji poczuć się inaczej np.: bezpieczniej. Sytuacje konfliktowe mogą się przerodzić w wielką kłótnię, która dostarczy nam różnych negatywnych doświadczeń emocjonalnych: złości, lęku, żalu, smutku, poczucia winy. W takich warunkach raczej niemożliwym jest znalezienie konstruktywnego rozwiązania konfliktu. Jedną ze strategii radzenia sobie z konfliktami jest ich unikanie – swoista ucieczka przed problemem, lub osobą i jej zachowaniem. Możemy odczuwać lęk przed konfrontacją, która obarczona jest koniecznością rezygnacji z komfortu, spokoju i bezpieczeństwa. Ów spokój i bezpieczeństwo bywa bardzo pozorne. Jest to często paradoks, bo w sytuacji w której poddajemy się bez walki często uruchamiamy, lub potwierdzamy swoją negatywną samoocenę; np.: “jestem za słaby żeby się przeciwstawić”, “nie mam tyle odwagi”, “jestem tchórzem”. Przeżywając porażkę możemy czuć złość na siebie i pielęgnować przekonanie, że nie potrafimy zareagować – powiedzieć „stop”. Boimy się, że ta druga osoba będzie dalej atakować i nie poradzimy sobie w tej potyczce. W ten sposób budujemy lub potwierdzamy wewnętrzny obraz siebie i napędzamy mechanizm – swoisty zaklęty krąg: Boję się zareagować → Myślę, że jestem do niczego i że sobie nie poradzę → Czuję lęk → Unikam sytuacji→ Uciekam → Następnym razem też boję się zareagować, bo ucieczką wzmacniam swój lęk (przecież bym nie uciekał, gdyby nie było się czego bać) → Myślę, że jestem do niczego i że sobie nie poradzę → Boję się zareagować → Czuję lęk → itd.… W tym też miejscu zachęcam do autorefleksji na temat tego jak my, oraz inni mogą się poczuć w danej sytuacji; tj.: w trakcie trwania kłótni, oraz po jej zakończeniu. Zanurzając się w głąb swoich emocji możemy dokonać swoistego monitoringu: jak ja się czuję, co ja robię, czemu to służy, oraz jak się będę czuł jeśli podejmę różne działania. Warto szczególnie zadać sobie pytanie, jak chciałbym się czuć i jak może czuć się druga osoba pod wpływem mojego zachowania. Niech za przykład posłuży sytuacja, w której się bardzo zdenerwowałem i postanowiłem nakrzyczeć na kogoś, żeby wpłynąć na jego zachowanie. W tym przypadku towarzyszy mi emocja złości. Mogę sprawdzić czy jeśli nakrzyczę na drugą osobę: jak ona zareaguje i co poczuje. Wystarczy tylko, że spróbuję wyobrazić siebie na jej miejscu. Jeśli zareaguje podobnie jak ja: krzykiem, to czy nie stanie się tak, że moja złość wzrośnie? A może dodatkowo pojawi się lęk – strach przed agresją słowną. Jeśli tak to czy mój stan emocjonalny jest dla mnie dobry, czy w ten sposób czuję spokój i ulgę. Jeśli nie, to może warto zrobić coś innego niż krzyczeć? Co mogę zrobić? Atak Może być też tak, że elokwentną, ale obraźliwą frazą dokonamy (publicznego) nokautu oponenta. Wynosząc oprócz poczucia wyższości i górowania nad pokonanym, poczucie winy i kaca moralnego. Oczywiście może być tak, że to my jesteśmy osobą która prowokuje innych; np.: ponagla innych w kolejce w sklepie. Czekamy z poczuciem krzywdy, że przez czyjąś opieszałość i ślamazarność gdzieś się spóźnimy. Postanawiamy zaatakować, żeby wywrzeć wpływ na czyjeś zachowanie. Często jednak się okazuje, że taka postawa nie przynosi zamierzonego efektu, a wręcz odwrotnie. Zaatakowany człowiek będzie się bronił, lub stawiał opór. Tak czy inaczej czas stania w kolejce może się wydłużyć. Tym samym spowodować w nas eskalację złości i poczucia bezsilności. Jak również wywołać poczucie winy i wstydu za doprowadzenie do niepotrzebnej kłótni. Zapętlenie w złości – kiedy złość dominuje w życiu Przeżywanie emocji złości nie jest problemem samym w sobie. Złość to uczucie, które w codziennym funkcjonowaniu pozwala nam identyfikować sytuacje, w których zostają naruszone nasze granice oraz zakłócony nasz wewnętrzny spokój. Gdybyśmy jej nie odczuwali nie wiedzielibyśmy, czy jakieś zachowanie innych ludzi nie jest zgodne np.: z naszymi oczekiwaniami. Trudność w radzeniu sobie z przeżywaniem złości w relacji z ludźmi objawia się na etapie wyrażania tej emocji w sposób agresywny – naruszający granice komfortu. Styl wyrażania emocji, w tym złości, jest również wyuczony w procesie modelowania i socjalizacji od najmłodszych lat. Kiedy ktoś – poprzez wielokrotne zmuszanie nas do czegoś używał agresji, wywołując lęk i poczucie bezsilności, mógł nas nauczyć bezradności. Brak możliwości stawienia oporu kształtuje postawę uległą wobec innych. Uczy częstego wybierania strategii ucieczkowej (unikanie konfliktów, żeby nie narazić się na czyjąś złość). Jak również tego, że gdy samemu będziemy agresywni to wywrzemy wpływ na innych poprzez wzbudzanie w nich strachu. Ktoś coś osiągnął bo się baliśmy, a później samemu stosując agresję udaje nam się uzyskać coś od innych. Uczymy się, że to skuteczny sposób “dbania o własne prawa i granice”. W efekcie może być tak, że będziemy funkcjonować w jednej lub w drugiej skrajności. Będąc agresywnym wobec innych, lub podporządkowując się, ulegając innym w obawie przed agresją. Czyli albo przerzucając odpowiedzialność za nasze emocje na innych, lub unikając odpowiedzialności za to jak się czujemy. Złość skierowana na zewnątrz, bo to czyjaś wina, że mam źle Próbując przeforsować swoje potrzeby siłowo, można spotkać się z oporem, na którego przełamanie trzeba by poświęcić jeszcze więcej energii i wysiłku. W efekcie końcowym i tak może okazać się, że korzyści emocjonalne (zadowolenie z “wygranej”) są mniejsze niż poniesione koszty i konsekwencje emocjonalne (wyczerpanie “walką”, doświadczanie złości i lęku, bycie w gotowości do ataku i trwanie w konflikcie). Przykładem może być autorytarna i agresywna w swej postawie partnerka, która ma poczucie, że musi wymóc jakieś działania na swoim partnerze. Z czasem może czuć się unikana i odrzucana, co w efekcie też może ją złościć. Na przykład: agresywna żona/partnerka narzucająca swój gust partnerowi np. w kwestii doboru ubioru na wspólne spotkania ze znajomymi, poprzez atakowanie go: “wyglądasz jak głupek”, “masz beznadziejny gust”, lub szantaż “jak się nie przebierzesz, to ja z tobą nigdzie nie wychodzę”. W naturalny sposób jej partner może reagować przeciwnie do jej intencji – oporem, lub swoistą blokadą zachowania. Sam będzie przeżywał złość, a być może smutek, lub też poczucie winy. Jeśli uzna, że on swoim zachowaniem doprowadza ją do złości. Podsumowując: gdy jej partner będzie się buntował, to może wywołać u niej jeszcze większą złość. W efekcie może prowadzić to do pogłębienia konfliktu. Przy kolejnej podobnej sytuacji on może zdeklarować niechęć do wspólnych wyjść, lub uchylać się/unikać podobnych sytuacji. W dalszej perspektywie kobieta ta może uznać, że on nie chce spędzać z nią czasu, lub nie lubi jej znajomych. Istnieje ogromne ryzyko, że to w dalszym ciągu będzie wzbudzać w niej złość – że ona nie ma na niego wpływu, a on unieważnia jej potrzebę wspólnego spędzania czasu. Dopóki on nie nazwie tego co się dzieje, a ona nie będzie gotowa wsłuchać się w tą wersję opisu. W konsekwencji ona będzie żyła w przekonaniu, że to jego wina, że przeżywa złość do niego. Złość skierowana do środka (autoagresja), bo to moja wina, że mam źle Przekonanie, że lepiej nie narażać się na konflikty i kłótnie, często bierze się stąd, że mamy “w głowie” zbudowany pewien model konfliktu, który nam się nie podoba. Mogąc doświadczyć kłótni rodzinnych jako dziecko, w późniejszym życiu nie chcemy odtwarzać podobnych sytuacji. Nie chcemy przeżywać również przykrych emocji: lęku, złości, bezradności. Myślimy, że nie ujawniając naszych uczuć związanych z danym wydarzeniem lub osobą, unikniemy sytuacji konfliktowej, w prawdzie przenosząc konflikt do naszego wnętrza (poprzez jego przeżywanie). Kłopot polega na tym, że ładunek emocjonalny jak każda energia – w przyrodzie nie ginie. Może być tylko w coś przekształcona. Jeśli decydujemy się nie ujawniać swoich emocji to kierujemy je do środka – na siebie. Mając nie wyrażone: żal, złość, lub też bardzo pozytywne uczucia (lubienie, uznanie) możemy je przekształcić w zarzut wobec siebie. Najczęściej budujemy treści związane z oceną siebie. Przykładowo: “jeśli nie jestem w stanie powiedzieć komuś co do niego czuję, to znaczy że jestem tchórzem”, “jestem słabym człowiekiem”, albo “niegodnym miłości”, “gorszym, którego nikt nie rozumie”. Nasycone negatywną samooceną treści same w sobie są komunikatem agresywnym. Sytuacja, która nierzadko odciska swoje piętno na wielu relacjach między ludźmi to przykład, gdy mąż autorytarnie decyduje o wspólnie spędzanym czasie. Żona pomimo, że jej się to nie podoba nic nie mówi, żeby uniknąć konfliktu. On będzie się uczył, że decyduje za nią, później już w ogóle nie biorąc pod uwagę jej zdania. Ona z kolei będzie mogła się poczuć nie ważna, że jej zdanie się nie liczy (chociaż nic nie mówiła…). W efekcie może doświadczyć poczucia bycia niezrozumianą, pomijaną, ale też myśleć że jest zbyt słaba żeby walczyć o swoje potrzeby. Asertywność – remedium na agresję Postawa asertywna zakłada, że my w kontakcie z drugim człowiekiem będziemy otwarcie i wprost komunikowali co myślimy i czujemy. Pozwalamy sobie na wyrażanie swoich potrzeb i chronimy własnych praw, ale przy jednoczesnym poszanowaniu praw drugiej osoby. Wgląd – rozumienie własnych emocji Gdyby spróbować zobrazować, na czym to polega możemy odnieść się do przykładu z niecierpliwym klientem w kolejce w sklepie. Klient ten wie, że się spieszy i czuje napięcie związane z tą sytuacją. Różnica polega na tym, że zamiast atakować, czy obrażać oczekujących w kolejce może poprosić o ustąpienie pierwszeństwa, bo się spieszy. Oczywiście może się zdarzyć, że osoba poprzedzająca odmówi, gdyż też się spieszy. Wówczas asertywność zakłada poszanowanie prawa drugiego człowieka do udzielenia nam odpowiedzi negatywnej. Niezależnie od wyniku komunikatu, dochodzi do interakcji, która pozwala rozładować emocje, oraz daje szansę na zrozumienie drugiej osoby. Odzwierciedlanie – rozumienie emocji innych ludzi Ważną składową dającą przestrzeń do podejmowania prób bycia asertywnym jest wyobrażenie sobie, jak może czuć się druga osoba kiedy coś usłyszy, lub doświadczy reakcji. Można zawsze zadać sobie pytanie – jakbym chciał(a), żeby mnie inni traktowali w konkretnych sytuacjach. Następnie sprawdzanie takiej postawy w codziennym życiu – również, a zwłaszcza w relacjach z bliskimi ludźmi. Nadmierna uległość Dotyczy to również osób nadmiernie uległych i nie potrafiących odmawiać. W pewnym sensie brak asertywności wynikać może z przekonania, że jeśli nie będę spełniał(a) czyichś oczekiwań to inni nie będą mnie akceptowali. Nie będą mnie lubli. Przykładem jest uległa żona, lub uciekający przed konfrontacją klient. Człowiek tak działający może się bardzo eksploatować, być ciągle zmęczony, nie mieć czasu dla siebie. Zaś w środku przeżywać złość na siebie i innych. Wyrzucać sobie, że “nie potrafię powiedzieć stop”, lub “inni są źli, bo przerzucają na mnie wszystkie swoje sprawy”. Postawa asertywna – komunikat “ja” Postawa asertywna nie zakłada, że “musi być tak jak chcę”. Tylko, że mam prawo mówić, co chcę i wyrażać swoje potrzeby, bez naruszania potrzeb innych. Asertywny mąż, który jest zły na żonę powie: “jest mi trudno samemu podejmować decyzje”, albo “czuję złość, że jeszcze nie podjęłaś decyzji, bo czuję, że zostaję z tym sam”. Asertywny klient powie: “Przepraszam. Bardzo się śpieszę, czy mogę jakoś pomóc w pakowaniu zakupów?”, lub “Przepraszam. Bardzo się spieszę. Czy mógłby pan/pani trochę szybciej robić zakupy?”. Niezależnie od tego, czy identyfikujesz się jako osoba nadmiernie podporządkowana, czy jawnie agresywna w zachowaniu, dopiero gdy spróbujesz wziąć odpowiedzialność za swoje uczucia – czyli wyrażać na zewnątrz to co Ci się nie podoba, czego nie chcesz robić, co chcesz robić, z czego zrezygnować, a co zmienić – masz szansę uwolnić się od negatywnych emocji, czyli schodzić ze ścieżki agresji i dążyć drogą asertywności. Poczucie własnej wartości Najczęściej źródłem agresji jest niestabilna, lub niska samoocena. Aby nauczyć się być asertywnym – żyć w zgodzie ze sobą i innymi – niewystarczające będzie poznanie sztywnych technik: “mówienia stop” i “stawiania granic”. Kluczowe jest poznanie siebie. Zbudowanie na tyle pozytywnego obrazu siebie, żeby móc uznać, że “ja” jestem “w porządku” w odniesieniu do siebie i innych ludzi. Wtedy inni i otaczający świat też mogą okazać się być “w porządku” w stosunku do mnie. Więcej na temat poczucia własniej wartości pisaliśmy tutaj. Warto zacząć zmianę postawy od drobnych, codziennych spraw, a być może odkryjesz dlaczego dobrze jest być asertywnym. Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Witam, jestem z mężem ponad 5 lat , kiedy się poznaliśmy był jak ideał. Takiego faceta zawsze szukałam. Po kilku latach małżeństwa urodził się nasz syn i od tego momentu wszystko się zmieniło. Kiedy urodziło się dziecko po jakiś kilku miesiącach zmienił się w bardzo nerwowego człowieka. W chwili obecnej wygląda to tak, że non stop są między nami jakieś nieporozumienia, do tego krzyczy na dziecko, nie ma dla niego czasu kiedy syn chce się z nim pobawić. Zawsze jest coś… kiedy zwracam mu na to uwagę to unosi się na mnie i twierdzi że ja tak syna źle wychowałam i że to moja wina, że nie umie się sam pobawić. Zauważyłam że syn stał się bardzo nerwowy, kiedy pytam go o coś spokojnie to mi odwarkuje. Być może to wina tego że mąż ciągle na niego krzyczy. Czasami mam dość tego wszystkiego, nerwowy mąż i zbuntowany 4 latek. Wszystko się nakłada na moja słabą psychikę, która jest już wykończona. Długo by jeszcze tak pisać, moja rodzina jest daleko. Nie mam się komu wyzalic , jest mi cholernie ciężko i trudno. Codziennie płacze, kiedy tylko sie zdenerwuje to boli mnie brzuch i trzęse się cała. Kiedyś byłam spokojną, uśmiechniętą dziewczyną a teraz… ludzie to widzą patrząc na mnie, a ja robie dobra minę chociaż w środku jestem pystkowiem emocjonalnym. Macierzynstwo miało być wspaniałe a dla mnie jest tragiczne. Wiele w życiu przeszłam, chce tylko spokoju… Ostatnio bardzo często przelatuje mi przez myśl żeby się zabić, żeby już nie mieć tych problemów. Mąż też mi nie pomaga, wszystko jest na mojej głowie. Najlepiej wychodzi mu strzelanie focha…
mąż nie panuje nad nerwami